Zimowa kąpiel sylwestrowa

Morsowanie moimi oczami

Pokochasz zimowe kąpiele, nawet jeżeli jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy. Namówione przeze mnie osoby teraz już same wchodzą do wody w czasie niższych temperatur i chwalą sobie morsowanie. Choć krzyki niektórych pozostały przeraźliwie donośne niezmiennie od ich pierwszego razu.

Moim zdaniem…

 

Morsowanie

Moja przygoda z morsowaniem rozpoczęła się zupełnie przypadkowo. Uległem namowom znajomych, którzy swój pierwszy raz mieli już dawno za sobą i nie analizując warunków atmosferycznych, zgodziłem się. Później niehonorowo byłoby się wycofać z podjętego wyzwania. Wszystko działo się tak szybko, że nie zapoznałem się głębiej z tematem, prócz kilku zdawkowych opowieści znajomych. Prawdę mówiąc, to te opowieści rozpętały nawał obrazów rodem z filmu Titanic i nijak nie zmniejszyły moich obaw. Niemniej zrobiłem to! Dzisiaj  z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że była to jedna z lepszych decyzji jakie podjąłem, pomimo że nieprzemyślana. 😉

Codzienność

Tak zwana “krioterapia dla ubogich” bardzo mocno przekłada się na codzienność. Szybko zmienia się subiektywna ocena komfortowych temperatur. Warunki atmosferyczne okazują się być dogodniejsze w niższych temperaturach. Zaczyna się zmniejszać efekt tzw. cebulki w ubiorze codziennym, nawet podczas dłuższych spacerów. Postrzeganie temperatur zmienia się zarówno w porze zimowej, jak i letniej, kiedy mamy przerwę od zimnej wody. Niemniej sprawa komfortu termicznego ma też negatywną stronę, która uwidacznia się w prawie każdym lokalu, a szczególnie zimną. Jest w nich po prostu za ciepło, niejednokrotnie wręcz za gorąco. Szczególnie widać to w tych tłumnie obleganych, które nie stawiają wentylacji na pierwszym miejscu. Kolejne pozytywy, które zauważyłem u siebie, to niesamowicie duży zastrzyk energii i lepszy sen. Z początku, przy wejściu do wody, jest ona zimna. Kiedy się natomiast z niej końcowo wyjdzie, to czuć bardzo duże pobudzenie. Jest ono porównywalne z bardzo mocną i dużą kawą szybko wypitą po całym dniu niejedzenia.

Efekt długoterminowy

Efekt morsowania utrzymuje się przez cały rok. Najkorzystniejszą zmianą jest poprawa zdolności walki organizmu z przeróżnymi stanami chorobowymi. Nie jestem chorowity i nie twierdzę, że dzięki morsowaniu całkowicie przestały imać się mnie wszelkie choroby. Mam raczej na myśli szybsze dochodzenie do siebie. Teraz przeważnie wystarcza jeden, góra dwa dni dużej ilości snu i stan marnego samopoczucia przechodzi całkowicie. Niepotrzebne są również jakiekolwiek medykamenty, nawet kiedy temperatura organizmu zaczyny przekraczać 38°C. Pozytywnym aspektem jest również systematyczne powiększanie grona znajomych z przeróżnych środowisk, którzy społecznie postrzegani są jako “pozytywnie zakręceni”. Dzięki organizacji przeróżnych wydarzeń okolicznościowych można też poczuć większą integrację z otaczającą społecznością. Oczywistym jest również zwiększony podziw gapiów, co u mężczyzn przekłada się na podbudowanie ich ego. 😉

Suche fakty

Pomiar temperatury wody podczas styczniowego morsowania

Różne źródła mówią o różnych pozytywach, jakie daje morsowanie. W Wikipedii możemy się doczytać o hartowaniu ciała, zwiększeniu odporności na choroby zimowe, poprawie wydolności układu sercowo-naczyniowego i lepszym ukrwieniu skóry. Inne źródła, te bardziej autorytatywne i te mniej, wskazują również na szereg innych pozytywnych aspektów. Dla przykładu jest to bezpośrednie pobudzenie układu immunologicznego, redukcja opuchlizn czy mocne wydzielanie endorfin, czyli hormonu szczęścia. Korzystają z tego profesjonalni sportowcy, jak również osoby leczące się z różnych uzależnień, w tym alkoholowego i narkotycznego.

Jak zacząć?

Największą motywację i wsparcie dają inne osoby, które mają już za sobą swoje pierwsze morsowanie. Są to ludzie szczerze otwarci na każdą nową osobę i każdej chętnie pomagają. Takie wsparcie można znaleźć pośród grupy ćwiczącej na świeżym powietrzu. W okresie chłodnym każdy trening odbywający się w okolicy wody kończą wspólne zimowe kąpiele. Taki treningi są również wspaniałą rozgrzewką całego ciała, która jest niezbędna przed wejściem do lodowatej wody. Przygotowuje ona organizm do znacznie obniżonej temperatury, aby nie doszło za szybko do niebezpiecznego wychłodzenia ciała. Rozgrzać się możemy również sami, biegając około 30 minut przed wejściem do wody lub dobierając przekrojowy zestaw ćwiczeń stacjonarnych. Pomocne akcesoria to czapka i skarpety neoprenowe, które są do kupienia w każdym większym sklepie sportowym (dział nurkowy). Nie potrzeba nic więcej, ale należy pamiętać o ciepłym ubraniu i jego jak najszybszym założeniu po wyjściu z wody. Stan zdrowia powinien być na poziomie dobrym i nieprawdą jest konieczność posiadania specyficznych predyspozycji zdrowotnych. Niemniej trzeba pamiętać, że praktykując morsowanie, nie możemy być chorzy i nie możemy mieć problemów sercowych. Samego “hop do wody” nie można również nadinterpretować, a należy zanurzać się w sposób kontrolowany, czyli po prostu spokojnie wejść z brzegu.